Balet - piękno i harmonia

Balet, jako zajęcia dodatkowe w przedszkolu, to dość ambitne przedsięwzięcie. Pogodzenie dziecięcego temperamentu z zasadami tego wymagającego tańca nie należy bowiem do najłatwiejszych. O idei i metodach pracy z przedszkolakami rozmawiamy z Panią Julitą Wojewódzką, tancerka, prowadzącą zajęcia dodatkowe z baletu w Akademii Uśmiechu.

AU - Jak postrzega Pani swoje zajęcia, czy jest to dla Dzieci tylko i wyłącznie dobra zabawa, czy też maja one nabyć  w tym czasie konkretnych umiejętności?

JW- Absolutnie nie chciałabym, żeby była to tylko zabawa.
Nasze zajęcia traktuję jako nauczanie, więc staram się, żeby w miarę możliwości sporo z nich wyniosły. Z drugiej strony nie chcę tutaj zbyt szumnych deklaracji. Dziecko, które chodzi na zajęcia dodatkowe z baletu w przedszkolu nie może powiedzieć o sobie, że tańczy od czwartego roku życia. Ono próbuje poszczególnych kroków, poznaje podstawowe elementy baletu, wchodzi w tą charakterystyczną estetykę ruchu. To w czasie zajęć dodatkowych jest możliwe do zrobienia i na tym właśnie postanowiłam się skupić. Kończyłam Akademię Muzyczną na kierunku pedagogika baletu, w związku z czym miałam podstawy pedagogiki i psychologii. Jednak było to przygotowanie pod kątem dzieci w szkołach baletowych, czyli od 10 roku życia. Podjęcie pracy w przedszkolach wiązało się zatem z napisaniem przeze mnie własnego programu , z przemyśleniem tego, jak do dzieci dotrzeć, co można z nimi w tej dziedzinie zrobić.

AU - Na co zatem zwraca Pani największą uwagę?

JW - Elementy baletowe, na które kładę nacisk to przede wszystkim postawa, koordynacja i osłuchanie z muzyką. Bardzo często dzieci tańczą, ale tańczą „tak sobie”, zbyt spontanicznie, a ja chciałbym żeby zwracały uwagę na szczegóły, na dbałość o naciągniętą stopę, żeby starały się wyciągać i trzymać prosto. Obrazowo im to tłumaczę tym, że mają sobie wyobrazić szklankę na swojej głowie i poruszać się tak, aby ona nie spadła.
Staram się, aby ich ruchy nie były przypadkowe a one same rozkojarzone. Dlatego próbujemy nadać ruchom taneczną estetykę, dzięki czemu baletnice nabierają pewnej lekkości, dziewczęcości i ogłady, zarówno w tańcu jak i w sposobie poruszania się na codzień.

AU -  Jak zorganizowane są te zajęcia?

JW - Zajęcia prowadzę tak, jak wygląda to na profesjonalnej próbie. Na początku mamy rozgrzewkę, także na podłodze, tzw. stretching, żeby rozciągnąć nogi, rozgrzać stopy i kolana, pracujemy też nad plecami. Ćwiczenia na poszczególne partie mięśni muszę odpowiednio rozdzielić, żeby nie było dla dzieci zbyt obciążające. Stałym elementem jest ćwiczenie chodu baletowego, dla nabranie tego nawyku, a także pewnej stateczności ruchu.
Przebieg zajęć w dalszej części zależy od grupy wiekowej, wiadomo, że w grupach najstarszych ćwiczymy już układy choreograficzne, które pamiętają. Z nimi można robić ustawienia w grupie, koło, linię, dwie linie. Na zakończenie są zabawy, w których wykorzystujemy elementy baletu. Dzieci mogą się już wtedy rozluźnić, zrelaksować, poruszać bardziej swobodnie, chociaż ja cały czas staram się im przypominać, że nie jesteśmy na boisku tylko nadal na zajęciach baletu. Nie są to więc zabawy całkowicie oderwane od naszej baletowej rzeczywistości.

AU – Czyli jak rozumiem, w przypadku Pani zajęć jest coś takiego jak „stopień wtajemniczania”, jest w nich kontynuacja, zwiększanie stopnia trudności.

JW- Zajęcia te w przeciągu roku na pewno maja swoją ciągłość. Jest w nich coraz więcej trudności. Zaczynamy od cienkiej bazy i na tej podstawie uczymy się coraz kolejnych rzeczy. Oczywiście, wszystkie nowe elementy wprowadzam poprzez zabawę, ale z czasem nazywam je już ćwiczeniami, staram się uczulić dzieci na to, że nasze spotkania to właśnie ćwiczenia i nauka a nie tylko zabawa. Tak sobie to wyobrażam i przyznam, ze z żelazną konsekwencja staram się to realizować.
Nawet najmłodsze dzieci uczą się i widać u nich postępy. W najmłodszej grupie nie mogę wprawdzie operować jeszcze określeniami prawa, lewa ręka ale dzieci uczą się poprzez pokazywanie i odwzorowywanie.
W tym jest też pewne niebezpieczeństwo. Dziecko w wieku przedszkolnym jest chłonne jak gąbka i o tym też trzeba pamiętać, bo wiele szkody można zrobić złymi nawykami, jeśli się coś zaniedba albo nie koryguje ewidentnych błędów.

AU – Czy trudno jest zmobilizować najmłodszych do takiej pracy?

JW - Dla mnie bardzo ważna jest dyscyplina, konieczna w trakcie ćwiczeń baletowych. Jak wiadomo, w przedszkolu wiele się dzieje, dzieci bawią się, uczą, mają wiele dodatkowych atrakcji. Bywa tak, że kiedy nadchodzi czas na balet to one są już bardzo rozkojarzone i nieraz ciężko jest nad nimi zapanować.
Nie uznaję podnoszenia głosu, więc musiałam znaleźć inną metodę na to, by je uspokoić. Sposobem jest to, że dzieci wchodzą do sali, ustawiają się w rzędach i czekamy aż zapadnie cisza.

AU – Jaka jest Pani główna rola w trakcie tych spotkań?

JW- Dziewczynki w naturalny sposób mnie naśladują, zatem staram się trzymać prostą postawę, chodzić krokiem baletowym, mieć dostojną sylwetkę. Nie mniej jednak są i takie momenty, kiedy moja rola się zmienia. Dzieci uwielbiają zabawę w zaczarowane ptaki, które one wyrażają swoim ciałem i swoimi ruchami. Ja w tym wszystkim jestem czarodziejem, który je łapie i zamienia w jeszcze piękniejsze okazy. Wtedy oczywiście bardziej bawimy się swoją wyobraźnią a mniej ważne są w tym elementy baletowe.
Zajęcia baletu wymagają wyobraźni i na pewno ją kształtują. Z tym, że trzeba zwalczyć u dzieci wstyd, to, że na początku się śmieją, krępują. Z czasem to się zmienia, ale one muszą się poczuć bezpieczne w tym, co robią. Ważny jest tutaj sposób zwracania im uwagi i udzielania wskazówek,  czyli nie na zasadzie wyśmiewania, ale pozytywnego naprowadzania. To także moje zadanie.
Nasze spotkania trwają tylko pół godziny, ja chcę ich jak najwięcej nauczyć, ale nie żałuję też czasu na to, żeby z nimi porozmawiać, coś im wytłumaczyć. Takie rozmowy są potrzebne np. przed lekcjami pokazowymi, bo kiedy przychodzą rodzice to dzieci się dekoncentrują. Muszę ich zmobilizować, zachęcić do wysiłku, przekonać, że są z nich fajne tancerki i że mamy coś ciekawego do pokazania.
Taki sposób podejścia do dziecka, traktowanie go jako partnera do rozmowy doskonale się sprawdza. 

AU – Jaka jest wg Pani „recepta na sukces” w pracy z dziećmi?

JW - Nauczanie to jest coś, w co trzeba włożyć serce. Zniechęcenie, brak zaangażowania  widać i na scenie, i w trakcie lekcji. Uważam, że należy się stuprocentowo angażować we wszystko, co się robi, niezależnie czy się uczy dzieci w szkole baletowej czy na zajęciach dodatkowych. One mają prawo otrzymać jak najwyższy standard i wynieść z tego jak najwięcej. W przypadku baletu, jako zajęć w przedszkolu, moim zadaniem jest przekazanie dzieciom pewnej bazy baletowej, estetyki i ogłady czyli umiejętne zachęcenie ich do pięknego i harmonijnego ruchu, na scenie i w codziennym życiu.

AU – Dziękuję za rozmowę.